Obawiam się jednak, że jest to coś za co będę musiała kiedyś spłacić pewnego rodzaju dług.
Każdego dnia próbuję spojrzeć na to co było i to co jeszcze nadejdzie i obrać to wszystko w dystansie .
Chyba nadszedł czas gdy już nie załamuję rozpaczliwie rąk.
Wykpiewam na razie życie, na dzień dzisiejszy. Pozwalam śmiać się sobie tak absurdalnie w niedorzecznych i nieadekwatnych momentach.
Zycie to powieść idioty,
pełna wrzasku i wściekłości
nic nie znacząca