czwartek, 2 kwietnia 2015

"Jest panem samego siebie, zdobył już szczyptę nieśmiertelności"

 Dzisiaj wszystko minęło szybciej niż zazwyczaj. Mimo to jak zwykle nie mogłam znieść ciągłej świadomości o moim nieprzerwanym istnieniu. To dziwne. Czy tylko mnie męczy już sama świadomość tego, że żyję? Wracając... zrobiłam to co zawsze kiedy chcę choć na chwilę uciec-poszłam spać. Czyli w zasadzie nic nowego.
 Na szczęście dzisiaj nie musiałam się w nic dużo angażować. Siedziałam przy oknie z herbatą, patrząc na niewyobrażalność równomierności spadających z nieba płatków śniegu. Wszystkich zadziwia śnieg na początku kwietnia. Dlaczego nie spotyka się niby z akceptacją? Bo co? Nie jest banalny i oczywisty. Przynajmniej miał odwagę zrobić coś innego, przekroczyć granice własnych możliwości. Ale nikt tak o tym nie myśli. Dla ludzi wciąż gdzieś zabieganych to tylko głupi śnieg, który tyko spowolnia ich plany.
 Nie rozumieją tego bo może sami wolą być oczywiści. Nie rozumiem co w tym takiego. Myślę, że to  dobrze gdy człowiek zawodzi nasze oczekiwania, kiedy nie odpowiada z góry powziętym wyobrażeniom.
Typowość to koniec człowieka, to wyrok na niego. Jeżeli nie da się go podciągnąć pod żaden wzorzec, jeżeli nie jest typowy, to znaczy, że spełnia co najmniej połowę wymagań, jakie stawia się człowiekowi. Jest panem samego siebie, zdobył już szczyptę nieśmiertelności...
 Dobranoc :)
 Przypominam, że możecie pisać kiedy tylko chcecie.
welcomeatchaos@wp.pl
 

środa, 1 kwietnia 2015

Bardziej codziennie

 Cześć Aniołki :) Dzisiaj nie wycisnę z siebie chyba nic sensownego więc tylko napiszę co u mnie.
Tym razem noc przemknęła dosyć spokojnie. To pierwszy dzień z ostatniego czasu kiedy nie miałam koszmaru. Niech tak póki co zostanie.
 Zdołałam w ostatniej chwili wstać i doczołgać się do mojego piekła (czyt. szkoły) Nie było tak źle jak myślałam, to trzeba przyznać. W końcu to już ostatni dzień szkoły przed Świętami.
 Nie mogę ustalić na ten czas nowej wizyty u psychologa i psychiatry. Za to dzisiaj byłam na terapii rodzinnej. Nic nowego... Jak za każdym razem. Nie chcę wchodzić już w szczegóły. Męczą mnie takie spotkania. Właściwie jakby nie patrzeć to męczy mnie większość rzeczy, wymagających jakiegokolwiek zaangażowania. Jestem raczej osobą, której nie przeszkadzałaby myśl przespania całego życia. Z psychologicznego punktu widzenia nie jest to w żadnym stopniu dobre i zdrowe podejście, wręcz typowo depresyjne.
 Czasami kiedy wertuję swoje myśli łapię się na akceptowaniu ich w określony sposób. Aby wiedzieć czy dana myśl jest poprawna aby ją zakodować postępuję według terapeutycznych strategii. Za dużo przebywam z psychologami... Swoją drogą, to dziwni ludzie. Nienawidzisz ich też z samego faktu, że nie chcesz słuchać ich rad i tego co Ci chcą powiedzieć. Ale na ogół nie przekraczają cienkiej granicy instruktarzu "Jak masz żyć". Na ogół :)
 Z dzisiaj tylko tyle. Przepraszam, wiem, że ostatnio nie poruszam danych tematów tylko więcej piszę o sobie. Nie wiem czy wam to odpowiada. Mam nadzieję, że chociaż w niewielkim stopniu.
 Dobranoc Aniołki
 welcomeatchaos@wp.pl

   WelcomeAtChaos