Posty miały Być dodawane codziennie ale moje wszelkie formy kontaktu z internetowym światem ( czyli w zasadzie tylko dwie) na ten czas jakby umarły. Nie piszę z własnego komputera i również nie wiem kiedy znowu coś dodam.
Dzieje się ze mną to czego tak bardzo nie chcę. Wszystko jest coraz bardziej nudne. Podlegam tylko ciągłej rutynie. Mam czasem niewyobrażalną i niewyjaśnioną ochotę na poznanie kogoś nowego.
Brakuje mi człowieka w całym tym tłumie.
Malować też już nie umiem. Kompletnie nic. Tak jakby opuścił mnie cały talent, jakikolwiek posiadałam. Jeszcze wczoraj nie miałam o czym pisać i nie jestem pewna ale chyba teraz też za bardzo nie mam o czym. Dostaję szału.
Przestałam być płodna w artystycznym wymiarze. Skąd się w takim razie w ogóle brało życie, które do tej pory przekazywałam ?
Jak zwykle obijam się tylko o ściany szkolnych korytarzy i prawie z nikim nie rozmawiam. Nie umiem się skupić i zdążyłam wyspać się już chyba za połowę mojego potencjalnego życia.
Ile tak można wytrzymać ?
Wczoraj zostało mi tylko czytać.Jednak najmniejszy dźwięk był jednak w stanie rozproszyć mnie od jakiejkolwiek książki czy tekstu. Do teraz jestem wyjątkowo podatna na rozkojarzenia. Dodatkowo irytuje mnie każdy możliwy niezaplanowany odgłos. Wszystko dochodzi do mnie o wiele bardziej, ale nie powiedziałabym tego o bodźcach wzrokowych. W tej sferze jestem raczej ostatnio dość otępiała.
Mimo tego jak się czułam zdołałam coś wczoraj napisać. Nie wiem czy to wiersz. Nie lubię kategoryzować moich dzieł albo też ich kończyć. To nad wyraz trudne dla mnie. 'Dzieł' - zabrzmiało to dosyć dumnie chociaż nie za bardzo właśnie tego chciałam.
Waham się czy zawrzeć tu to co napisałam. Nie będę też czekać kiedy to coś skończę bo najprawdopodobniej to nie nadejdzie. Jak już wcześniej wspomniałam, nie mam w zwyczaju kończenia większości moich rzeczy.
Od końca zawsze podświadomie wymaga się najwięcej. Początek może się jeszcze obronić. W końcu nie świadczy o całokształcie i może w przeciwnym razie oskarżyć cię o powierzchowność. A ona nie wypada podczas oceny dzieła już z samego początku.
Zakończenie jednak ma być genialnym zwieńczeniem, dobrze zawartą myślą. Ale kiedy przy podsumowaniu głowę wypełniają wielkie myśli, można powiedzieć tylko kilka słów albo zachować milczenie.
Koniec musi być wielki. Pytam się teraz, z jakiej to niby racji.
Messy Hair
xx

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz