środa, 22 października 2014

Z powierzchni daleko do dna... Lęk 1 - woda

 Zanim utonę w w przejrzystym krysztale, nienaturalnie gładkiej powierzchni wody próbuję dojrzeć między promieniami rozpraszającymi się w akwenie wyraźną powierzchnię.Całe życie próbujemy utrzymać się aby nie dotknąć dna, ale zarazem nie możemy wyłonić się ponad kres toni wodnej. Mam tylko jedno pytanie, może pozostać ono bez odpowiedzi ale na pewno nie bez zainteresowania.
   A co jeśli nie umiem pływać ?
 Próbuję sprostać ciągłemu lękowi i ujarzmić świadomość o zatapiających mnie ciągle falom. Bezustannie próbujemy przemóc nasze nieumiejętności, jednak na próżno. Uciszam myśl przebiegającą mi przez głowę mówiąca o bezwładnym poddaniu się spoczywaniu ciała w toni wodnej. Nie wiem jednak czy wyniesie mnie to nad wodę czy polecę na dno...
 Szukam miejsca i rozwiązania dla tych którzy nie umieją pływać. Nie chcę myśleć co się z nami stanie. Ale wybierając między dwoma ryzykownymi rozstrzygnięciami, których jedno z nich okaże się porażką a ciągłą nieustająca walką, brakiem tchu i męczarnią jestem niezdecydowana. Być może nie ma dobrych odpowiedzi.
 Jedyne co nam pozostaje to oddać się falom. Prawda, nigdy nie będziemy pływać jak oni. Ale będziemy wolno dryfować. Z powierzchni daleko do dna... 

   WelcomeAtChaos

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz