Dużo śpię i kiedy tylko się obudzę dochodzę do tego samego wniosku. Wszędzie jest tak bardzo pusto i nie mogę sobie z tym poradzić. Na ulicach- puste dusze, każda z nich idzie po przeznaczonej dla siebie prostej, czasem te proste się przetną ale nikt nie zwraca na to uwagi. W rozmowach- Puste słowa, w głowie- puste myśli, w oczach- pusty obraz. Nawet siebie nie potrafię niczym napełnić. Nie mogę tylko znieść tego skrajnego położenia moich odczuć. Jak to jest? Że... czasem nie czuję prawie nic, jestem jak... papier a potem czuję za dużo? Czasem próbuję setny raz od nowa. Myślę , że to nic nie daje.. i tak każdy kolejny raz jest jak zmiana maski. A kto ich dzisiaj nie nosi? Niektóre ukrywają tak wiele. W głowie mam wielką kolekcję masek. Nie można żyć wśród innych takimi jakimi jesteśmy, po prostu.. to za dużo kosztuje. Jest gorzej kiedy przy wykonywaniu roli zapominamy kim byliśmy. Bo przecież, po co nosić maskę kiedy nie ma się już twarzy? Jednak jestem wdzięczna pozorom. Nie umiałabym bez nich teraz żyć.
- Śmiałam się przez pół dnia, czy pomyślałbyś, że w nocy chciałam popełnić samobójstwo?-
welcomeatchaos@wp.pl
WelcomeAtChaos

Przesyłam Ci ciepło, uśmiech i pamięć chwil, kiedy uśmiechałaś się... połóż dłoń na kartce... pamiętasz? E.J.C.G
OdpowiedzUsuń