Długo mnie tu nie było. Przepraszam za moje nieuzasadnione odejście. Zdarzyło się tyle rzeczy. Nie wiem od czego zacząć...Stało się to, czego nie przypuszczałam. A jednak... Trafiłam tam.
Szpital psychiatryczny. Jak to się stało ? To długa historia.. Mogło mi się nawet udać ją zakończyć ale najwidoczniej to nie miało zdarzyć się wtedy. Ale w nowym miejscu jest i nowa inspiracja... Będę pisała o tym jak tam jest. Co tak na prawdę dzieje się z pacjentem kliniki psychiatrycznej służby zdrowia.Trafiłam tam 18 sierpnia. Obecnie jestem na przepustce.
Od zatracenia się w czasie trzymają mnie kreski, stawiane regularnie na ścianie sąsiadującej z moim łóżkiem.Codziennie kreślę następną. Obok niewielka biała szafka. Leże i spoglądam przez wiecznie zamknięte okna które zatracone w niespełnieniu swojej użyteczności są nie do otworzenia. Na dole znajdują się tylko dwa małe możliwe do uchylenia. Gdy wystawisz przez nie ręce, obok w dyżurce pielęgniarek słychać alarm. W każdym pokoju są kamery, w toalecie nie możesz zamknąć się na zamek.
Po jakimś czasie pokonujesz jednak barierę ograniczeń. Funkcjonowanie tam staje się prostsze. Prostsze niż to z którego przyszedłeś. W zamkniętym świecie są inne zasady. Inaczej cię postrzegają. Świat dorosłych w postaci personelu ingeruje łagodnie, próbuje... Tam jesteś doceniany. A gdy jestem na przepustce nadal myślami związana jestem z tamtym miejscem. Nie wiem kiedy wrócę. Ale jak najszybciej przeleje znowu to co widzę, czuję i doświadczam.
Minęło już trochę czasu. Nie wiem czy ktoś czyta mojego boga. Chciałabym się dowiedzieć co sądzicie. Czy mam pisać dalej. Bez odzewu ma to mały sens. Proszę piszcie komentarze. Życzcie mi powodzenia w moim zamkniętym świecie :)
WelcomeAtChaos

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz