wtorek, 31 marca 2015

"Godni z nas wojownicy..."

 Witajcie znowu. Długo nie pisałam bo wszystko zaczęło się powoli staczać. Przez jakiś czas myślałam, że będę miała nawrót. Ale nawet jeśli to nie mogę wrócić do szpitala. Choć tak bardzo bym chciała...
 W szkole jakoś sobie radzę. Jeśli "jakoś" to dobre słowo. Wszystkich zapewniam, że u mnie jest ostatnio jak zwykle. Tylko że moje "jak zwykle" kryje wiele niezbyt zwykłych rzeczy. Pada śnieg. Okropnie, czyż nie? Zdecydowanie wolę klasyczną jesienną szarówkę i lekki deszcz.
 Ciągle myślę tylko o szpitalu. Wiem, że życie toczy się tam dalej... Tylko beze mnie. Tam jest się bardziej bezpiecznym. Dlatego zawsze lubiłam przebywać w izolatce, ale czasem żeby być bezpiecznym przed samym sobą, nie wystarczą okna i drzwi bez klamek a nawet 2 kamery w jednym pomieszczeniu. Depresji i lęków nie leczy się na kozetce u psychologa... No może po części. Leki to też inna sprawa. Najbardziej ze wszystkiego pamięta się walkę z samym sobą. Godziny przesiedziane w kaftanach i zapłakane, pełne bólu noce w ciemnym korytarzu. Nocne skrzypienie łóżka od trzęsącego się przestraszonego ciała.
 Tak się z tym walczy? To czym jest wyjście z depresji? -Celem nieosiągalnym, samo myślenie i pragnienie tego jest w pewnym sensie absurdem. Kto może wyjść na wyżyny wręcz nadludzkiego dokonania, wyrwać się z sideł cierpienia i w bólu odnaleźć samokontrolę? A jednak są tacy... 
 Jesteśmy silni. Cholernie silni. Godni z nas wojownicy. Bo która z wojen toczyła się o szczęście ludzkich dusz? Po prostu od dzisiaj niszcz to co niszczy Ciebie



   WelcomeAtChaos

czwartek, 19 marca 2015

Po co nosić maskę skoro nie ma się już twarzy?

 Pogoda jest coraz lepsza. Mimo to nie sądzę, że nawet to jest w stanie poprawić moje samopoczucie. Nieważne czy świeci słońce, mogę i tak wiecznie siedzieć w domu i nie wychodzić z pokoju. Jeśli idę już na spacer to najczęściej na cmentarz i kiedy jest bardziej pochmurnie.
 Dużo śpię i kiedy tylko się obudzę dochodzę do tego samego wniosku. Wszędzie jest tak bardzo pusto i nie mogę sobie z tym poradzić. Na ulicach- puste dusze, każda z nich idzie po przeznaczonej dla siebie prostej, czasem te proste się przetną ale nikt nie zwraca na to uwagi. W rozmowach- Puste słowa, w głowie- puste myśli, w oczach- pusty obraz. Nawet siebie nie potrafię niczym napełnić. Nie mogę tylko znieść tego skrajnego położenia moich odczuć. Jak to jest? Że... czasem nie czuję prawie nic, jestem jak... papier a potem czuję za dużo? Czasem próbuję setny raz od nowa. Myślę , że to nic nie daje.. i tak każdy kolejny raz jest jak zmiana maski. A kto ich dzisiaj nie nosi? Niektóre ukrywają tak wiele. W głowie mam wielką kolekcję masek. Nie można żyć wśród innych takimi jakimi jesteśmy, po prostu.. to za dużo kosztuje. Jest gorzej kiedy przy wykonywaniu roli zapominamy kim byliśmy. Bo przecież, po co nosić maskę kiedy nie ma się już twarzy? Jednak jestem wdzięczna pozorom. Nie umiałabym bez nich teraz żyć.

        - Śmiałam się przez pół dnia, czy pomyślałbyś, że w nocy chciałam popełnić samobójstwo?-


welcomeatchaos@wp.pl

   WelcomeAtChaos

środa, 18 marca 2015

"Umrzeć można zawsze, a istnieć tylko teraz"

    Witajcie znowu Aniołki. Jestem taka zmęczona... Z każdym dniem wydaje mi się, że coraz ciężej jest żyć. Czy tak ma być już zawsze?  Poranek, gdy nie chce się wstać, zmierzch, kiedy nie chce się jeszcze umierać, wieczór pełen obaw, niekończące się noce udręk. Już nie potrafię płakać, chyba nie potrafię. A kochać ? Gdzie podziało się moje uczucie miłości ? Boże, co ja ze sobą zrobiłam ?  Nie nadaję się już chyba do niczego. A ja ciągle dziwię się dlaczego nikt przy mnie nie chce zostać.Wiem tylko, że umrzeć można zawsze, a istnieć tylko teraz. Daję Życiu szansę, ale czy zdoła zauroczyć mnie równie jak Smierć ? Jeśli nie, to odejdę jutro.. A jeśli nie to jeszcze później. Po prostu jestem i obserwuję do czego to wszystko zmierza. Lubię pisać, zwłaszcza gdy jest mi bardzo źle. Bo jaki ty jesteś mój świecie ? Niby wszystko takie proste, wszytko ma swoje określone miejsce. Tylko, że ja nic z tego nie rozumiem albo rozumiem, kiedy jest już za późno...
 Proszę, napiszcie do mnie. Chcę z kimś tak bardzo porozmawiać...

welcomeatchaos@wp.pl


   WelcomeAtChaos

wtorek, 17 marca 2015

"Jestem taka bogata..."

 Tak myślę... Nurtuje mnie pytanie, nad którym nie zastanawiałam się w zasadzie nigdy. KIM JESTEM ?
Myślałam zawsze, że to proste-sobą... To ja. Ale KTO TO JEST JA ? Czasem zastanawiam się nawet jaka naprawdę jestem. Wiem tylko, że mam depresję. Nie jestem depresją. Niby. Ale jesteśmy sobie bliskie, to trzeba przyznać. Jesteśmy w dość toksycznym związku. Bardzo drażni mnie kiedy psychologowie mówią , że mam się jej pozbyć. Jest jakby częścią mnie i mojego charakteru. Jeśli odejdzie ona, odejdą też jakiekolwiek resztki mojej wartości. Poznała mnie dość dobrze. Tak się składa, że umiemy karmić się tymi samymi rzeczami.  Albo to ona karmi się we mnie. Ciężko się z nią żyje, ale za to bez niej jest jakby pusto. Bo z nią pustka jest pełniejsza. Jeśli można to tak nazwać. Czasem myślę, że jesteśmy razem od dawna, ale teraz jestem świadoma jej obecności. Podoba mi się, że zawsze wplata się w czyjej życie dyskretnie, powoli i krok po kroku. Zanim się zorientujemy już zdąży nas oczarować. To skomplikowane, że ślubujesz komuś wierność i że go nie opuścisz aż do śmierci, kiedy to on właśnie powoli cię zabija i niszczy. Potem już nie wiesz kim jesteś. Ja nawet nie wiem co mam . Mam trochę znajomych, mam nieurzeczywistnioną miłość. Mam głupią nadzieję, że może warto jeszcze pożyć. Samotność mam i bezsenne noce. Jestem taka bogata...


                                                                 welcomeatchaos@wp.pl  


     WelcomeAtChaos



"Nikt nie lubi mieć smutnych przyjaciół..."

 Witajcie. Dawno mnie tu nie było, ale dopiero niedawno wyszłam ze szpitala. Bardzo to przeżywałam, w końcu spędziłam tam ponad pół roku. Próbowałam ogarnąć trochę moje życie, jeśli jest to w ogóle możliwe.
 Będę częściej dodawać posty. Dotąd mało pisałam o moim życiu. Myślałam, że nikogo to nie zainteresuje Odzwyczaiłam się od mojego starego stylu pisania.
 Wróciłam do szkoły. Mam zajęcia indywidualne, muszę nadrobić wszystkie zaległości z poprzedniego półrocza. Potem wracam do domu i nie mogę znieść trwałego doświadczania rzeczywistości. To raczej nie jest naturalne. Więc jedyne co mogę robić to śpię. Mogę zasnąć o każdej porze. Śpię w nocy, w szkole na przerwach i w domu. To najlepsze co ostatnio mnie napotyka- SEN. Cały czas żyję, ale zawieszona pomiędzy stanem rzeczywistości a nieświadomości . To co wokół mnie nie ma ze mną wtedy bezpośredniej styczności. Jakie to mogłoby być piękne, żyć ale zasnąć i nigdy się nie obudzić. Żyć swoim snem.
 Nie mam z kim rozmawiać. Wszyscy ludzie i wspomnienia zostały w szpitalu. Siedzę na korytarzu sama i słucham muzyki. ONI są tylko do zabawy do pośmiania się, inaczej ich nie interesujesz. Spójrzmy szczerze, nikt nie chce mieć smutnych przyjaciół, bo takim trzeba przecież pomagać, a oni nie maja na to czasu i ochoty. Chciałam powiedzieć kiedyś przyjaciółce, że się źle czuję i dlaczego... Powiedziała "Jak masz pisać takie rzeczy, to nie pisz do mnie wcale". No dobrze... W takim razie stosuję się do tego.Spytałam się ostatnio czy mogę do niej napisać kiedy źle się poczuję i będę smutna. Powiedziała NIE. Tyle mi wystarczy.Może to i lepiej. Nie wszystko jest dane nam rozumieć... Pozorne szczęście w dzisiejszym świecie jest raczej wskazane. Jeśli może KTOŚ Z WAS chce pogadać, to z chęcią. Nawet nie wiecie ile radości mi tym sprawicie. Jeszcze raz przepraszam za taką długa przerwę. Teraz jestem już dla Was iii dziękuje, że jesteście.
     Trzymajcie się Aniołki...



                                                                 welcomeatchaos@wp.pl