poniedziałek, 22 czerwca 2015

Boli mnie świat...

 Znowu kolejna doba. Jak Ci ona mija? U mnie jest nie najgorzej. Nie mam prawa narzekać, przecież nie umieram z odwodnienia czy głodu.Tylko czasem smutno mi tak trochę...Trochę bardzo. Choć wiem, ze nie powinno.Jestem zła na samą siebie za to, że źle się czuję z tym wszystkim wkoło. Mimo, że każdy ponoć ma do tego prawo.
 Boli mnie świat. Wszystko oparte jest na naszym bólu. Mam wrażenie, że to ja muszę to wszystko udźwignąć, ale nie mogę. Jak to jest? Że inni o tym nawet nie myślą, a innych to tak obciąża. Żaden człowiek nie winien cierpieć, być skazany na ból duszy i mieć na barkach męczarnie świata.

"Chcę z tym skończyć, naprawdę. Jestem zmęczony. 
Zmęczony wędrówką samotnie jak jaskółka w deszczu
i tym, że nigdy nie miałem przyjaciela, który powiedziałby
mi skąd, gdzie i dlaczego idziemy.
Głównie jestem zmęczony tym jacy są ludzie dla siebie.
Zmęczony jestem tym cierpieniem, które
czuję i słyszę codziennie.
Za dużo tego...
To tak jakbym miał w głowie kawałki szkła,
przez cały czas,
rozumiesz? "
                                                  (~Zielona Mila)

 Ostatnio nie wiem co myśleć, co pisać, co robić. Mogę przez cały czas leżeć i patrzeć się w jeden punkt.
Rozważam słowa usłyszane kiedyś od wielu osób. Ponoć świat stoi przede mną. Szkoda, że tylko ja tego nie widzę. Wydaje mi się, ze to ja stoję przed wielkim, niebezpiecznym światem, gdzie nie mam pewności czego doświadczę. Albo źle przedstawiamy świat, jako coś wielkiego, uosobionego. Może to wszystko toczy się samoistnie? Jest neutralne i nie ma żadnego znaczenia?


  WelcomeAtChaos



piątek, 19 czerwca 2015

Tyle jest we mnie, a wszystko jest poza mną

 Chcę zapomnieć o dzisiejszym dniu i wszystkim co się wydarzyło. Chcę tylko zasnąć i nic nie pamiętać. Ale przecież za rok to już nie będzie w żaden sposób ważne.
CODZIENNIE śni mi się szpital. Ostatnio miałam tylko 3 dni przerwy od powracających snów. Każdy jest inny. I w każdym tam wracam. Obserwuję różne sytuacje, widzę ludzi na oddziale. Czasem bywa gorszy dzień, kiedy zapną parę osób w pasy, a innym razem jest zupełnie spokojnie. Raz jestem niewidoczna dla innych, a w innym śnie przebywam na oddziale i poznaję ludzi. Przedstawiam się, rozmawiam z nimi. Tak jak było to naprawdę. Opowiadają mi swoje historie.
 To dziwne.. bo kiedy się budzę, tęsknię za nimi. Czy można tęsknić za kimś kto nie istnieje? Albo bać się tego co się nie wydarzy? 
 Tyle jest we mnie, a wszystko jest poza mną. Kiedy nie mogę czegoś znieść i nie mam nad tym wpływu, tworzę kolejną iluzję, która chroni mnie przed bezwzględną prawdą, której nie chcę zobaczyć. Może kiedyś tak przestanę. Jeszcze mnie na to nie stać, jeszcze noc jest młoda, jeszcze daleko mi do dojrzałości...

Bolą mnie miłości,
których nie przeżyłam

 Przerażają mnie śmierci,
w których nie brałam udziału

Lękam się światów, 
  w których nie zamieszkam

 Boję się siebie, 
której nie znam


   WelcomeAtChaos


 

środa, 10 czerwca 2015

Wiesz co myślę? Z jakiegoś powodu boimy się być szczęśliwi...

 Dziś jest wyjątkowo dobrze. Czasem nawet zapominam, o tym wszystkim co ciągnie się za mną. Nie wiem, czy dobrze o tym nie myśleć, wiem tylko, że nie chcę tego mimo wszystko stracić.
 Okropna jestem, czyż nie ? Chcę pozbyć się tego co powoduje moją rozpacz, ale można powiedzieć, że kocham mój smutek. Na swój sposób... Choć ci na nim jakby "zależy", to nie jesteś przy nim szczęśliwy. Jakbyś przecież zapomniał, że to smutek. Domaga się aby go pielęgnować. Czy umiałabym jego i to wszystko tak po prostu zostawić? Nie chcę tego zmieniać. To tworzy mnie tym kim jestem. Myślę, że gdybym nie przeżyła tego wszystkiego nie byłabym tak wartościowa. Myślę, że bez ciągłych obaw nie byłabym wystarczająco dobra. Myślę, że bez doświadczenia znajomości smutku nie byłabym dość ciekawa. Albo już nie jestem.
 Jesteśmy smutni gdy coś się wydarzy, radośni właściwie nie wiedząc skąd i dlaczego. Może odwróćmy te role ? Tak jak funkcjonuje to u mnie. Nie chcę stracić smutku, chcę tylko pozbyć tego co prześladuje mnie w życiu, realnego źródła lęku. Nie chcę  przyjąć, że to wszystko tak już będzie i że zostanie mi tylko się przystosować, Lubię niezauważalnie ingerować w świat. Żeby jeszcze tego było mało to w taki sposób aby to było dla mnie wygodne.
 Ty też się źle czujesz? Wiesz co myślę ? Że boimy się być szczęśliwi. Z jakiegoś powodu uważasz, że Twoje życie powinno być szare, nieciekawe i trudne. Myślę, że specjalnie przyjmujemy pozę wiecznie niespełnionych i nieszczęśliwych. Tak jest łatwiej, prawda ?

Jeśli wychodzisz z założenia, że życie jest łatwe lub powinno takie być, to przeżywasz nieustanne rozczarowania - ciągle czujesz się ofiarą. Jeśli wychodzisz z założenia, że życie jest ciężkie, to czujesz miłe zaskoczenie, że masz dość ciepłej wody na kąpiel.
- Amy Jenkins



   WelcomeAtChaos

czwartek, 4 czerwca 2015

"Wiesz, chciałabym się podzielić...Tyle się przydarza"

Dzisiaj ciężki dzień. Jestem tak bardzo zmęczona. Mogę patrzeć się cały czas w jeden punkt. Czuję się jak warzywo. Jest we mnie niewyobrażalnie pełno rezygnacji i obojętności. Chociaż najwyraźniej nie do końca, skoro płaczę i okazuję określone uczucia. Czasem tylko zamykam oczy i wyobrażam sobie śmierć. Czuję się przez to lepiej, a może tylko mi się tak wydaje. Nie wierzę już samej sobie. Sen miesza mi się z rzeczywistością. Rozważając poszczególne zdarzenia już sama nie wiem czy wydarzyły się na prawdę czy był to sen. Wartości tych światów się równoważą. To jedyna cząstka śmierci, którą mogę sobie zapewnić. Jestem zła na siebie już z samego faktu, że jestem smutna. Mam co jeść, nie jestem chora. Słyszę pretensje, że targam się na swoje życie, a ktoś inny tak bardzo chciałby je mieć. Jeśli byłoby to możliwe oddałabym je mu. Dlaczego robią mi wyrzuty, to nie ja ich zabijam i nakładam na nich ciężary chorób. A może po prostu lubimy zachwycać się śmiercią kiedy nas nie dotyczy. Może tak na prawdę już przestałam chcieć umrzeć i boję się pragnąć czegoś innego, bo to już dobrze znam? Nie ufam samej sobie. Nie wiem co za chwilę mogę zrobić. To absurdalne, ale boję się, że stracę nad sobą kontrolę, ale już do tego doszło. Oprócz tego, że śpię czytam też wiersze. Wtedy wszystko trochę mniej boli. Kocham kiedy są absurdalne... Ironia jest trochę lekarstwem.   

Wiesz, chciałabym się podzielić...
Tyle się przydarza.
Wiesz, nie mam podzielności uwagi,
toteż kiedy jem, palę i piję,
czytam książkę i oglądam telewizję
nie mogę w tym czasie nikogo kochać.
Nie bierze mnie polityka,
bo nie mam podzielności uwagi,
musiałabym przestać żyć.
Wiesz, chciałabym ci powiedzieć,
Ale nie mam którędy...



   WelcomeAtChaos