Okropna jestem, czyż nie ? Chcę pozbyć się tego co powoduje moją rozpacz, ale można powiedzieć, że kocham mój smutek. Na swój sposób... Choć ci na nim jakby "zależy", to nie jesteś przy nim szczęśliwy. Jakbyś przecież zapomniał, że to smutek. Domaga się aby go pielęgnować. Czy umiałabym jego i to wszystko tak po prostu zostawić? Nie chcę tego zmieniać. To tworzy mnie tym kim jestem. Myślę, że gdybym nie przeżyła tego wszystkiego nie byłabym tak wartościowa. Myślę, że bez ciągłych obaw nie byłabym wystarczająco dobra. Myślę, że bez doświadczenia znajomości smutku nie byłabym dość ciekawa. Albo już nie jestem.
Jesteśmy smutni gdy coś się wydarzy, radośni właściwie nie wiedząc skąd i dlaczego. Może odwróćmy te role ? Tak jak funkcjonuje to u mnie. Nie chcę stracić smutku, chcę tylko pozbyć tego co prześladuje mnie w życiu, realnego źródła lęku. Nie chcę przyjąć, że to wszystko tak już będzie i że zostanie mi tylko się przystosować, Lubię niezauważalnie ingerować w świat. Żeby jeszcze tego było mało to w taki sposób aby to było dla mnie wygodne.
Ty też się źle czujesz? Wiesz co myślę ? Że boimy się być szczęśliwi. Z jakiegoś powodu uważasz, że Twoje życie powinno być szare, nieciekawe i trudne. Myślę, że specjalnie przyjmujemy pozę wiecznie niespełnionych i nieszczęśliwych. Tak jest łatwiej, prawda ?
Jeśli
wychodzisz z założenia, że życie jest łatwe lub powinno takie być, to
przeżywasz nieustanne rozczarowania - ciągle czujesz się ofiarą. Jeśli
wychodzisz z założenia, że życie jest ciężkie, to czujesz miłe
zaskoczenie, że masz dość ciepłej wody na kąpiel.
WelcomeAtChaos

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz