piątek, 24 października 2014

Rozpalić serca nienawistne. Zniszczyć na zawsze co kruche i materialne, zostawić to czego ogień strawić nie może - duszę... Lęk 2 - ogień

 Zewsząd otaczające, krwiste i gorące jakby języki wzrosły. Naokoło zebrane zgodnie...Śmierć niosące, zniszczenia pragnące. Wszystko co strawią, w nicość szarą się przemienia. Ukazują nam czym wobec nich jesteśmy - popiołem marnym. Kto w nich utonie.. przepadnie
 
Kolejny lęk... Ogień nieokiełznany, wszystko niszczący. Nic nie pozostaje do zrobienia. Nic... albo wszystko. Wziąwszy we władania by dusze rozpalać a nie ciało niszczyć zmienić można wszystko. Wszystko co codzienne, pełne rutyny. Szare i ponure. Jedyne czego brakuje to poruszenia. Ognia charyzmy i ciepła. Już nie niszczącego. Aby rozpalać wszystko trzeba przejąć nad nim władzę. Nie możemy uciekać przed naszym lękiem, musimy stać się jego panem. Rozpalić serca nienawistne. Zniszczyć na zawsze co kruche i materialne, zostawić to czego ogień strawić nie może - duszę. Już odnowioną. Poddajmy się płomieniom, jednak sami nad nimi panując. Spalając wszystko aby wszystko powstać też mogło z popiołów, ale już żywe jak nigdy wcześniej.


"Gdybym mógł, cały świat doprowadziłbym do agonii, aby dokonać oczyszczenia życia u samych jego korzeni; podłożyłbym pod nie palący, podstępny płomień - nie po to, by je zniszczyć, ale by przydać mu nowego wigoru i żaru. Ogień, jaki podłożyłbym pod ten świat nie sprowadziłby nań ruiny, lecz tylko zasadniczą, kosmiczna przemianę. W ten sposób życie przywykłoby do wysokiej temperatury i nie byłoby już środowiskiem dla miernoty."
                                                                                                                        (E.Cioran)
                                                                                                              

   WelcomeAtChaos

środa, 22 października 2014

Z powierzchni daleko do dna... Lęk 1 - woda

 Zanim utonę w w przejrzystym krysztale, nienaturalnie gładkiej powierzchni wody próbuję dojrzeć między promieniami rozpraszającymi się w akwenie wyraźną powierzchnię.Całe życie próbujemy utrzymać się aby nie dotknąć dna, ale zarazem nie możemy wyłonić się ponad kres toni wodnej. Mam tylko jedno pytanie, może pozostać ono bez odpowiedzi ale na pewno nie bez zainteresowania.
   A co jeśli nie umiem pływać ?
 Próbuję sprostać ciągłemu lękowi i ujarzmić świadomość o zatapiających mnie ciągle falom. Bezustannie próbujemy przemóc nasze nieumiejętności, jednak na próżno. Uciszam myśl przebiegającą mi przez głowę mówiąca o bezwładnym poddaniu się spoczywaniu ciała w toni wodnej. Nie wiem jednak czy wyniesie mnie to nad wodę czy polecę na dno...
 Szukam miejsca i rozwiązania dla tych którzy nie umieją pływać. Nie chcę myśleć co się z nami stanie. Ale wybierając między dwoma ryzykownymi rozstrzygnięciami, których jedno z nich okaże się porażką a ciągłą nieustająca walką, brakiem tchu i męczarnią jestem niezdecydowana. Być może nie ma dobrych odpowiedzi.
 Jedyne co nam pozostaje to oddać się falom. Prawda, nigdy nie będziemy pływać jak oni. Ale będziemy wolno dryfować. Z powierzchni daleko do dna... 

   WelcomeAtChaos

wtorek, 14 października 2014

Zamknijmy oczy na to co złe i nieczyste.Jest to niewarte nawet osadzenia tego dokładnie, w ścianach głębokiej pamięci.

 Domykają się już moje szczeliny, przez które prześwitywała niewdzięczność i nienawiść do ludzi. Pora wybaczyć im najgorsze z najgorszych. Można spytać skąd sama idea. Ale w ten sposób doszukujemy się argumentów... Robimy to ciągle. Nie jesteśmy gotowi na popełnianie decyzji za którymi podąża tylko niekorzystność. Dlaczego nie dostrzegamy tego ? Czyż  nie powinniśmy krzyczeć z bólu uwięzienia, przez własnie to ograniczenie?
 Miłość do ludzi to choroba ożywcza ale i dziwna zarazem. Nie opiera się na żadnych naukowych przesłankach. Nigdy nie będziemy jednak sami zdolni do tego aby w pełni kochać ludzi.Czasem tylko nachodzą nas pełne blasku przyćmienia, dobre przyćmienia. Wtedy nie widzimy tego co jest podstawą naszej odrazy i gniewu do społeczeństwa. Pozwólmy sobie, zamknąć  oczy. Na to co złe, nieczyste i niewarte kierowania się tym lub osadzenia dokładnie, w ścianach głębokiej pamięci.



"A jednak zdarzają się zaćmienia, przerwy w jasnym obrazie spraw, "choroby oka", które sprawiają, że zdarza się ta dziwna rzecz: miłość. I chciałoby się położyć na środku drogi, całować stopy śmiertelników, wiązać sznurówki sklepikarzom i żebrakom, czołgać się pośród wszystkich zranionych i krwawiącym, dać spojrzeniu zbrodniarza biel ze skrzydeł gołębicy, być ostatnim z ludzi  - przez miłość"





   WelcomeAtChaos





niedziela, 12 października 2014

Myślę, że jednak śmierć nie będzie tak łaskawa. Zawsze na nią liczę, choć w duchu czuję, że nie powinnam...

Witajcie znowu.
Kolejna przepustka. Cały czas w szpitalu. Dla mnie to dobrze. Polubiłam to miejsce, aż za bardzo...
Kolejni ludzie, kolejne przywiązania. ciągłe odejścia i pożegnania...
 Aż zapomina się w czym zatraca się to wszystko... Cały czas żyję..Myślę, że TAM mogę. Czy zawsze będę skazana że wszędzie nie będę czuła się dobrze ? Skoro tam najwyraźniej się nad tym zastanawiam znaczy, że do tej pory bezsensownie próbowałam się przypasować.
 Coraz bliżej do wyjścia ze szpitala Coraz bliżej do funkcjonowania w rzeczywistości...Czyli to własnie teraz przychodzi moment by na nowo poukładać sobie wszystko. Ostatnio coraz częściej bezczynnie wpatruję się w wybrany fragment nieba. Nachodzą mnie przy tym różne myśli... Ostatnio zrozumiałam, życie w swojej prostocie jest tak skomplikowane. Trzeba robić tylko to, czego od ciebie oczekują.
    Nigdy...
Czeka  mnie najwyraźniej stałe i utęsknione wyczekiwanie śmierci. Myślę, że ta jednak nie będzie tak łaskawa... Powinnam ją wykluczyć ze stałych oczekiwań? Zawsze na nią liczę, choć w duchu czuję, że nie powinnam. Co innego myślę, co innego przeżywam. Ważniejsza jest prawidłowa świadomość czy przekonanie emocjonalne ?
 Zostawiam  wszystko do rozwiązania. Z cierpliwością będę czekać na to, kiedy nadejdzie.


   WelcomeAtChaos

niedziela, 14 września 2014

Od zatracenia się w czasie trzymają mnie kreski, stawiane regularnie na ścianie sąsiadującej z moim łóżkiem.Codziennie kreślę następną...

 Długo mnie tu nie było. Przepraszam za moje nieuzasadnione odejście. Zdarzyło się tyle rzeczy. Nie wiem od czego zacząć...Stało się to, czego nie przypuszczałam. A jednak... Trafiłam tam.
 Szpital psychiatryczny. Jak to się stało ? To długa historia.. Mogło mi się nawet udać ją zakończyć ale najwidoczniej to nie miało zdarzyć się wtedy. Ale w nowym miejscu jest i nowa inspiracja... Będę pisała o tym jak tam jest. Co tak na prawdę dzieje się z pacjentem kliniki psychiatrycznej służby zdrowia.Trafiłam tam 18 sierpnia. Obecnie jestem na przepustce.
 Od zatracenia się w czasie trzymają mnie kreski, stawiane regularnie na ścianie sąsiadującej z moim łóżkiem.Codziennie kreślę następną. Obok niewielka biała szafka. Leże i spoglądam przez wiecznie zamknięte okna które zatracone w niespełnieniu swojej użyteczności są nie do otworzenia. Na dole znajdują się tylko dwa małe możliwe do uchylenia. Gdy wystawisz przez nie ręce, obok w dyżurce pielęgniarek słychać alarm. W każdym pokoju są kamery, w toalecie nie możesz zamknąć się na zamek.
 Po jakimś czasie pokonujesz jednak barierę ograniczeń. Funkcjonowanie tam staje się prostsze. Prostsze niż to z którego przyszedłeś. W zamkniętym świecie są inne zasady. Inaczej cię postrzegają. Świat dorosłych w postaci personelu ingeruje łagodnie, próbuje... Tam jesteś doceniany. A gdy jestem na przepustce nadal myślami związana jestem z tamtym miejscem. Nie wiem kiedy wrócę. Ale jak najszybciej przeleje znowu to co widzę, czuję i doświadczam.
 Minęło już trochę czasu. Nie wiem czy ktoś czyta mojego boga. Chciałabym się dowiedzieć co sądzicie. Czy mam pisać dalej. Bez odzewu ma to mały sens. Proszę piszcie komentarze. Życzcie mi powodzenia w moim zamkniętym świecie :)  


 

     WelcomeAtChaos

sobota, 16 sierpnia 2014

Przychodzą powoli ale nagle. Pustoszeją wszystkie zakamarki duszy...

 Czas GO przywołać... Nie sądziłam, że to powiem ale bez niego odczuwam Pustkę, nicość. A ona jest jeszcze gorsza niż ON - Smutek. Chociaż sama już nie wiem , oni wszyscy tylko mieszają mi w głowie. Oczywiście nie musiałam GO długo szukać ani głośno krzyczeć. Był obok... Miał być sam, ale przyszedł z Samotnością. Miał zabrać za to Pustkę ale tego nie zrobił. Skłamał, oszukał... Teraz towarzyszą sobie wszyscy razem. Nie mogę nic im powiedzieć, znają mnie już długo. Zagrozili Lękiem. A Ból przyszedł sam. Ogarniająca mnie Bezsilność pozwoliła Mu wejść. Rozczarowanie za to, jest  inne niż Oni. Wchodzi pod koniec. Dyskretnie prześlizguje się, wypełniając wszystko. Przychodzą powoli ale nagle. Pustoszeją wszystkie zakamarki duszy...


"Co by było, gdy­by twarz człowieka mogła dokład­nie wy­razić całe wewnętrzne cier­pienie, gdy­by zo­biek­ty­wizo­wała się w ak­cie ek­spres­ji cała wewnętrzna męka? Czy mog­li­byśmy jeszcze roz­ma­wiać ze sobą? Czy nie mu­sieli­byśmy wówczas mówić, zak­ry­wając ręko­ma twarz? Życie byłoby prak­tycznie niemożli­we, gdy­by owa nies­kończo­ność od­czuć, jaką w so­bie no­simy, uzewnętrzniała się w ry­sach twarzy. Nikt nie miałby już od­wa­gi przej­rzeć się w lus­trze, bo w gro­tes­ko­wym i tra­gicznym za­razem wi­zerun­ku twarzy sta­piałyby się w jed­no pla­my i wstęgi krwi, ra­ny, co nig­dy się nie zab­liźnią i stru­gi łez, co nig­dy nie będą pow­strzy­mane. "    
                                                                  ~ Emil Cioran 

     
    WelcomeAtChaos
 
   

środa, 13 sierpnia 2014

Chcę się zatrzymać, zobaczyć sens... Kochać skrzywdzone anioły a nie ranić i na nowo zabijać...

 Dni się zlewają... Może dlatego że funkcjonuję w jednym ciągu, nie śpię w nocy. Nie chcę nawet spać. Nie mogę na nowo pojąć, że noc jest od spania. W życiu człowieka nie ma dla mnie miejsca na tą czynność.
 Przytłaczają mnie myśli. Znasz uczucie kiedy zachodzą Cię ze wszystkich stron ? Za dużo ich słucham. Ale wolę trwać niezależnie nasłuchując ich i na nowo analizując. Wolę pochłonąć się temu, nic konkretnie nie realizując niż starać się zrobić wszystko i to jeszcze jak najszybciej. Tak robią ONI... A ja nie jestem jak oni. Ja tylko ich obserwuję. Ciągle tylko gdzieś biegną. Zauważyłeś ?  Sami nie wiedzą gdzie podążają i po co. Ale żeby przybrać temu pozorny cel i usprawiedliwić to, przypisują temu podane czynności realizacyjne. Są tak płytcy, a przy tym tak zabawni. Inni niż my. Bez przerwy zatracają się ciągłych przebiegach . Nie chcę taka być. Wtedy pomija się to co najważniejsze. Wartości się odwracają. Aby zdobyć swoje cele przypłacają skrzywdzeniem drugiej osoby. I nikt im nie może tego udowodnić.
 Nie chcę na to patrzeć. Nie chcę tego doświadczać. Na drodze do swoich złudnych realizacji nie doceniają tego co najcenniejsze, niszczą to.
 Dziś chccemy się zatrzymać. Zobaczyć prawdziwy sens a nie złudne usprawiedliwienie. Chcę kochać skrzywdzone, ludzkie anioły a nie ranić i na nowo zabijać. Odwrotnie do tego co nam zrobili...

"Look at all the hate they keep on showing
I don't want to see that
Look at all the stones they keep on throwing
I don't want to feel that"





   WelcomeAtChaos

wtorek, 12 sierpnia 2014

Jak nauczyć pamięć aby umiała zapomnieć ?

 Dzisiaj może być już lepiej. Mam wrażenie, że otoczenie zaczyna przemawiać do mnie od swojej drugiej strony. Chce się mi przypodobać.
 Wiem, że niedługo wszystko się znowu nasili ale... Nie chcę o tym myśleć. Chcę być szczęśliwa.  Nie chcę pamiętać... Nie chcę aby w mojej duszy były tylko urazy. Człowiek wypełniony złymi przeżyciami nie jest człowiekiem, jest po prostu wynikiem krzywdzeń. Zapomnieć to nie to samo co wybaczyć. A wybaczenie to nie zwykłe wyrzucenie z pamięci. Dziś nie chcę do tego wracać. To co nam zrobli... dziś jest już nieważne. Nawet z czasem przynosi tylko ból. Proszę, wyrzuć to z siebie choć na chwilę. Nie myśl o tym, że znowu ci to zrobią, że kolejny raz zostaniesz skrzywdzony... Bądź jak nieświadomy. Bo przeciez w nieświadomości człowiek przeżywa najpiękniejsze chwile swojego życia. Nie wie o tak wielu rzeczach, wie tylko że... Jest szczęśliwy.

"Jak nauczyć pamięć aby umiała zapomnieć ?"


   WelcomeAtChaos

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Dziś nie chcę pamiętać co nam zabrali...

 Nie masz czasem wrażenia że.. coś jest nie tak ? Że... mogłoby być inaczej ?
Przecież mieliśmy być szczęśliwi. Tak nam zawsze mówili. Jako dziecko byłam pewna że moje życie będzie wyglądać tak jak chcę. Mówili nam, że możemy zostać kim zapragniemy... Strażakiem, weterynarzem.... Ambitność przejawiała się również już u niektórych maluchów które odpowiadając na fundamentalne pytanie życiowej roli odpowiadały że zostaną astronautą, archeologiem, lekarzem inne odpowiadały: naukowcem, tancerką. Wystarczyło tylko to że CHCIAŁEŚ. Byliśmy ufni i radośni. Gdzie nasze dzieciństwo ? Gdzie jest to co nam zabrali... Czyli plany, marzenia i prostota zrozumienia ?
 Czy kiedyś sądziliśmy że będziemy tacy jak jesteśmy teraz ? Niektórzy całkowicie minęli się z oczekiwaniami...
Ufność dziecka zabrali nam ludzie którzy nas skrzywdzili. Radość zabrały nam oczekiwania, wymagania i presja.  A marzenia zabrali nam... Czy coś zabrało nam marzenia? Można je tworzyć na nowo. Tylko po co, bez odzewu i możliwości realizacji ?
 Dziś nie chcę pamiętać co nam zabrali.. Chcę być dzieckiem... Chcę żeby jak kiedyś do wszystkiego wystarczyło tylko to że CHCĘ
   WelcomeAtChaos

Nikogo nigdy nie zabili ? Robią to każdego dnia, wciąż na nowo...

 Wszystko przytłacza. Codziennie rano mogłabym zostać w łóżku cały dzień, aż do  nocy. Przykryć się kołdrą, schować. Nie chcę wychodzić do ludzi, do ich świata. Wszystko co odstaje od normy jest zagrożone... Ja odstaję od normy. Chcą mnie wcisnąć w swoje ramy i przestrzegania. Ja chcę tylko zostać sobą. Kolejny pusty dzień. Takie tylko chciałam ale za dużo kosztują...
 Dziś towarzyszy  mi jednak wiekszy zapał. Noce jak zwykle zlewają się z dniami. Może przez to, że w nocy wszystko się właśnie zaczyna. ..
 Coraz częściej myślę o tym piekle (czyt. szkoła) To miejsce kojarzy mi się z myślami samobójczymi. Może przez to, że jest codziennym środowiskiem w którym bycie wymaga udawania. Wszyscy kochają w niej ciebie jako osobę którą w głębi nie jesteś.
 Wracając do samobójstwa... Jego głośne rozważanie zostaje przerwane przez kontrowersyjność tematu ? Po prostu  temat tabu i chyba tyle... Nie trawię gdy ktoś wypowiada się o czymś o czym nic nie wie. Mówimy tu oczywiście o osobistym doświadczaniu a nie informacjach przeczytanyh z ogólnych wiadomości. Ludzie nie wypowiadają się tak po prostu na jakiś temat, oni go nieumiejętnie niszczą. Pzez swoje zdanie i możliwość ingerencji w temacie niszą rzeczy i osoby. Słowo " zła opinia " to za mało... To zbyt proste i łagodne określenie.. To po prostu przestępstwo.. Niszczenie czegoś co istnieje w swerze trudnodoświadczalnej. Ale nie sądzi się za coś czego praktycznie nie ma fizycznie.Trudno to przedstawić i udowodnić. Ale gdyby to było możliwe wtedy na szubienicach wisieliby wszyscy, którzy słowami kaleczą równie jak nożem.

"Well I put up a good fight
But your words cut like knives
And I'm tired"


 WelcomeAtChaos                                                       

niedziela, 10 sierpnia 2014

Jestem puzzlem, niepasującym do żadnej układanki ...

   Podchodzę do lustra i patrząc na swoje odbicie zadaję sobie to samo pytanie. Wkrótce tworzy się dialog w jednej osobie...                                   
  " - Co ty z sobą robisz ?
     - Tylko udaję, że tu pasuję
     - Po prostu na siłe próbujesz być kimś kim nie jesteś... "

   Dziwny ten świat :) Oni skupiają się na określonym wzorze... Ja tutaj nie mogę nawet stworzyć tego wzoru. Nie jest mi tu dobrze. Ale skąd dostrzegam niewygodność dopasowania do tego wszystkiego, skoro nie mam porównania ?                                                                                   
Przypatruję się innym... Porównuje ich do mnie. Chcę wiedzieć jaka powinnam być. Wychodzę i widzę ludzi którymi nie chce być. Wszędzie są osoby zdolne... Nawet to wszystko co tu jest mogłoby być lepsze... Mogłoby... Mogłabym mieć śliczne zdjęcia na super  modowym blogu jak większośc dziewczyn tutaj. Dlaczego to mi się nie podoba ? Mogłabym wyglądac inaczej... Nie ubierać się normalnie ale stylowo i modnie. Dlaczego to mnie nie przyciąga ? Mogłabym mieć prosty charakter i być nieskomplikowana ? Dlaczego jest inaczej ?
    Nie czuję się w tych rzeczach dobrze. Nie chcę dać się zabrać pzez prąd świata. On płynie za szybko. A nad takimi jak ja trzeba się zatrzymać. A oni nie mają na to czasu. ..
     Wszyscy się ze sobą zgrywają. A ja samotnie daję się od nich odróżnić. Jestem puzzlem który nie pasuje do żadnej układanki.

  

   WelcomeAtChaos

sobota, 9 sierpnia 2014

Niewiedza jak zacząć jest już początkiem.... Witaj w Chaosie

 Tyle myśli gdzieś nam umyka. Po co je przelewać ? Wtedy jest lepiej... albo tylko się tak wydaje. Mogę pisać tylko do kartki ale skoro chcę realizować się też w innym miescu, to sama chęć jest oznaką że waro zacząć.
  Skoro już tu jesteś... ~ WITAM W CHAOSIE ~ :') może ci się tu jeszcze spodoba
  
       -A gdzie autor ?
Może coś o sobie wspomnę. Nie... poprawka... Może wszystko będzie o mnie, ale bez konkretnego poznania mojej osoby. Osobowość wyjdzie sama przy poznaniu duszy pisania. 


   WelcomeAtChaos